W dniach 5-10 lipca w Toronto, odbył się obóz przygotowawczy
dla młodych zawodników Toronto Maple Leafs. W trakcie tych kilku dni, prospekci
Maple Leafs mieli okazję potrenować ze sobą, oraz uczestniczyć w zajęciach
przygotowujących ich nie tylko od strony sportowej, ale także mentalnej do
zawodowej gry w hokeja. Jeden z
publicystów piszących o Maple Leafs, Garrett Bauman, zebrał informację na temat
obecnych na obozie graczy. Oto krótkie streszczenie:
BRAMKARZE:
James Reimer –
zgodnie z oczekiwaniami postępy w jego grze są widoczne. Musi jeszcze
popracować nad gra kijem, ale powinien stanowić mocną konkurencję dla Justina
Pogge, w walce o pozycję pierwszego bramkarza Toronto Marlies.
Grant
Rollheiser – od ostatniego sezonu poczynił bardzo duże postępy. Biorąc pod uwagę fakt,
że jest rezerwowym bramkarzem w NCAA, progres jest zdumiewający. Ważne żeby
wywalczył miejsce podstawowym składzie swojej obecnej drużyny. Duża przyszłość
przed nim.
Andrew Engelage
– zawodnik
bez kontraktu z Maple Leafs. Na obóz zaproszony został, dzięki udanym występom
w Memorial Cup.
OBROŃCY:
Jesse Blacker – wybrany w drugiej rundzie
draftu, nieco przypomina Luke’a Schenna. Dużo pracy przed nim, ale ma szansę
stać się dobrym zawodnikiem.
Benedickt
Brueckner – młody Niemiec wyróżniał się niezłym podaniem oraz spokojem we własnej
tercji. Musi popracować nieco nad swoją psychiką, bowiem w sytuacjach stresu,
niepotrzebnie komplikuję swoją grę. Czas spędzony w AHL pozwoli mu przystosować
się do amerykańskiego stylu gry.
Carl Gunnarsson
– szwedzki
obrońca ma znakomite wyczucie gry. Jest twardym, mądrym graczem – na pewno
będzie sporym wzmocnieniem dla Marlies w tym sezonie. Za rok, może dwa powinien
dostać sporo szans w NHL.
Eric Knodel – kawał chłopa. Znakomite
warunki fizyczne i na razie tyle. Trzeba poczekać i zobaczyć co z tego
wyniknie…
Simon Lacroix –
ofensywnie
nastawiony obrońca. Musi mocno popracować nad swoją masą oraz grą w defensywie.
Brandon Manning – zaimponował
wszystkim etyką pracy. Od ubiegłego sezonu przybrał blisko 13 kg wagi, oraz
poprawił jazdę na łyżwach. Wyróżnia się także zdolnościami przywódczymi.
Juraj Mikus - podobnie jak Lacroix, musi popracować nad masą mięśniową. Są duże
szanse na grę w Toronto Marlies – zobaczymy czy się sprawdzi.
Adrian
Robertson – potężny obrońca, nieco przypominający Phila Oreskovica. Raczej do zdań defensywnych, gra w ataku bardzo
słaba.
Barron Smith – trudno cokolwiek o nim napisać, raczej melodia
przyszłości. NHL to chyba za wysoki poziom jak na jego potencjał
NAPASTNICY:
Tyler Bozak – z każdym dniem staje się
lepszy. Ma zadatki na gracza kompletnego. Znacznie poprawił grę ciałem. Będzie
podstawowym graczem Marlies, być może dostanie kilka szans w NHL.
Jerry D’Amigo - w tym sezonie zagra w
NCAA, gdzie dostanie sporo minut na lodzie. Świetny strzelec, szybki,
zdecydowany. ZA 2-3 lata będzie można brać go pod uwagę ustalając skład Maple
Leafs.
Jamie Devane – zawodnik do zadań
specjalnych. Oprócz znakomitej gry ciałem prezentuje całkiem niezłe
umiejętności techniczne. Stylem gry przypomina Brada Maya.
Jerome Flaake – świetnie jeździ na łyżwach
i to w zasadzie tyle dobrego. Nad resztą musi jeszcze mocno popracować. Ważne
że tego chce. Ma duże szansę na rozwój w prawidłowym kierunku.
Richard Greenop
– typowy
enforcer. Kiedy trzeba, wchodzi na lód i robi swoje. Do najlepszych w tym fachu
sporo mu brakuje, ale czyni stałe postępy.
Christian
Hanson – dysponujący znakomitymi warunkami fizycznymi syn Dave’a Hansona bardzo
dobrze prezentuje się w grze defensywnej. Musi nieco popracować na
wykorzystaniem swojego potencjału także w ofensywie, szczególnie w trakcie gry
przed bramką rywali. Zapowiada się na solidnego napastnika trzeciej linii. W
ubiegłym sezonie dostał szansę gry w NHL, niewykluczone, że tym będzie
podobnie.
Jimmy Hayes – kolejny potężny napastnik,
klasyczny „power forward”. Musi nieco poprawić swoją grę w defensywie. Przez
najbliższe 2-3 lata pozostanie w NCAA, ale przyszłość może należeć do niego.
Nazem Kadri – potwierdził słuszność wyboru
w tegorocznym drafcie. Przez wielu porównywany do Marca Savarda. Duże
umiejętności, wysoka etyka pracy – będą z niego ludzie.
Egor Mironov – pracowity, koleżeński, ale….
Trochę brakuje umiejętności. Szanse na debiut w NHL są, lecz nie jest to
zawodnik, który może zmienić oblicze drużyny.
Kenny Ryan – młody zawodnik z dużym
potencjałem. Lubi ciężką pracę, co dobrze rokuje. Za kilka lat może być bardzo
dobrym graczem
Greg Scott – dobry w ataku, lecz z obroną
krucho… Mimo to powinien dostać sporo czasu na lodzie w Toronto Marlies.
Przypomina nieco Jeremy Williamsa.
Robert Slaney – kolejny „Power forward”
który w tym roku zasili Marlies. Wulkan energii, ma sporo szans na grę w NHL.
Mikhail
Stefanovich – zawodnik zagadka. Ogromne umiejętności, być może nawet największe spośród
wszystkich graczy obecnych na obozie. Jest jednak spory problem – bariera
językowa. Stefanovich bardzo słabo mówi po angielsku, co utrudnia mu
komunikację z trenerem oraz z drużyną. Mimo to, za 2-3 lata powinien na stałe
zagościć w składzie Maple Leafs.
Ben Winnett – mimo dobrych warunków
fizycznych, słabo gra ciałem. Czeka go jeszcze wiele pracy.
Adam Wallace – kolejny enforcer. Na
lodzie wykazuję 100% zaangażowania, mimo to trudno spodziewać się, aby trafił
do NHL lub AHL.
Wielu z tych graczy ma szanse w przyszłości sprawdzić się na lodowiskach
NHL. Na razie przed nimi jeszcze sporo pracy. Niemniej jednak, wygląda to
obiecująco – Maple Leafs zgromadzili naprawdę ciekawą grupę młodych graczy.
Gdybym miał wybrać tych najmocniejszych to mój wybór byłby następujący: Reimer,
Hanson, Bozak, Kadri, Stefanovich, Hayes, D’Amigo, Gunnarsson i Manning.
Opublikował/a wswierkot
Opublikował/a wswierkot
Opublikował/a wswierkot